TURCJA. Rowerem w Świat - czyli jak to się wszystko zaczęło.

Dodane dnia 2010.10.30 -- Zaktualizowano dnia 2013.06.13

Wpis dotyczy kraju: TURCJA

Zobacz wszystkie wpisy Adeli z kraju: TURCJA

 

Turcja jest krajem, ktory na zawsze bedzie mial specjalne miejsce w moim sercu. Spotkaly mnie tam niezwykle przygody i przelomowe przezycia. Los poprowadzil moje sciezki tak, ze parokrotnie dane mi bylo zawitac do tego uroczego kraju. To wlasnie w Turcji, na dobre zaczela sie moja przygoda rowerowa.  W sierpniu 2009 poznałam w Grecji, podczas samotnej wyprawy autostopowej, dwóch wariatów – Rafała i Arka - jadących rowerami do Afryki. Niewiele myśląc zaopatrzyłam się we własne dwa koła i dołączyłam do nich. Wspólna podróż trwała niestety tylko miesiąc - Arek dostał zatoru w mózgu i po kolejnym miesiącu zmarł w tureckim szpitalu w Izmirze.

Po śmierci Arka, wróciliśmy z Rafałem do Polski. Niepewni dalszych swoich kroków, ostatecznie postanowiliśmy we dwoje spełnić marzenie, o którym wcześniej śniliśmy we troje. Po trzech miesiącach od śmierci Arka, w marcu 2010, zebraliśmy siły i zdobyliśmy się ostatecznie na kontynuację trasy od miejsca, w którym podróż została dramatycznie przerwana.
To był niezwykle trudny etap naszej wyprawy. Był próbą pogodzenia się z tym, co się stało, pożegnania tego, co już nie wróci i powitania nieznanego. Na ten odcinek podróży dołączyła do nas Marta, moja przyjaciółka i kompanka wielu wczesniejszych wojaży. We troje dotarliśmy na z Cypr, skąd Marta poleciała szukać odnowy duchowej w Indiach, a ja z Rafałem zostaliśmy jeszcze miesiąc, śpiewem i muzyką zarabiając na kolejne etapy wyprawy (o tych dwóch etapach podróży można przeczytać na moim starym blogu: www.mytb.org/adelka, wpisy z Grecji i Turcji).

Po wyjezdzie Marty, dopadly mnie watpliwosci, czy aby na pewno chce kontynuowac te podroz. Czy mam sile by, choc z Rafalem, to jednak samotnie, przemierzac Swiat. By stawic czolo temu co nieznane.... Na szczescie w międzyczasie Krzysiek, zgłosił swoja gotowość do wyprawy i wspólnego podboju świata na dwóch kołach. I tak sie to jakos wszystko zaczelo.....:-) Umówiliśmy się na spotkanie w Turcji, na które to spotkanie, po drobnych perypetiach udało sie Krzychowi w końcu stawić. Byl to przelomowy, decydujacy moment. Na nowo zobaczylam swiatlo. Wiedzialam, ze teraz wszystko musi sie udac!:-)

Tak zaczal sie trzeci etap podróży przez Turcję, w kolejnym, nowym składzie: Adela, Kris i Rafał.  Kris dołączył do nas w Silifke skąd skierowaliśmy się wspólnie do Konii – stolicy wirujących derwiszy. Po drodze dał się nam we znaki 18-sto kilometrowy podjazd z Silifke do Mutu, ale wspaniałe widoki wynagrodziły nam ten trud. Z Konii udaliśmy się do bajkowej Kapadocji, w której po dziś dzień ludzie żyją w tufowych jaskiniach, a pod ziemią biegną korytarze starożytnych miast. Po paru dniach zwieńczonych noclegiem w kościółku wykutym w skale, ruszyliśmy w dół, kierując się ponownie w stronę wybrzeża. W Mersinie zostaliśmy wzięci pod skrzydła i ugoszczeni przez wspaniałego brata Macieja – misjonarza zakonu Franciszkanów. Z Mersinu, przez Adanę, ruszyliśmy w kierunku Syrii. Ostatnim miastem tureckim na naszej trasie była Antiochia (tur. Antakya, Hatay). Zachwyceni tym miejscem, spędziliśmy parę dni eksplorując sieć starożytnych uliczek z rynsztokami, małymi straganami, i czeredami bawiących się dzieci. Wzorem bezpańskich, wszechobecnych kotów szwendaliśmy się w poszukiwaniu wyjścia z labiryntu czasu.

Zanim dane mi bylo worcic do Turcji po raz czwarty, przemierzylismy Syrie, Liban oraz Cypr. Czwarty etap był jedynie stu kilometroym odcinkiem. Stało sie tak, gdyż opuszczając Cypr zawitaliśmy do tureckiego portu w Tasucu. Stamtad pognaliśmy do Mersinu by odwiedzić poraz kolejny brata Maćka. Po paru dniach wsiedliśmy w autokar  by dotrzeć do Homs w Syrii, gdzie poprzednio skończyliśmy syryjski etap.Turcja na pożegnanie raczyła nas swoją magią w podwójnej dawce!
Cały nasz pobyt , można podsumować najczęściej słyszanymi w tym kraju zwrotami –„ çok güzel” i „problem yok!”  - czyli bardzo pięknie i bezproblemowo. Turcja zachwyciła nas pod każdym względem. Wspaniała przyroda, wspaniałe krajobrazy, wspaniała pogoda, wspaniałe jedzenie i wspaniali ludzie o wspaniałych sercach – wspaniała Turcja:-)

 
Wspaniale chwile z Marta