EGIPT 23.12.2010 MAGIA TŁUMU I RUCH DROGOWY

Dodane dnia 2010.12.23 -- Zaktualizowano dnia 2013.06.13

Wpis dotyczy kraju: EGIPT

Zobacz wszystkie wpisy Adeli z kraju: EGIPT

MAGIA TŁUMU
Jak już napisałam w poprzednim poście, atmosfera jaką tu mamy, odbiega znacząco od tej, która chwilowo panuje w FAN CLUBEuropie. Na Starym Kontynencie, gdzieniegdzie prószy śnieg, wszyscy zajęci są przedświątecznymi przygotowaniami. Na ulicach dużych miast stoją już choinki. My natomiast, dalej przemierzamy egipskie przestrzenie, zmagając się z hałasem, kurzem, nieziemskim brudem i …..tłumem! Miejscowości położone nad kanałami Nilu, choć malownicze i urocze, przysparzają nam nietypowych trudności. Gdzie się tylko zatrzymamy, w mgnieniu oka zbiera się wokół nas wrzeszczący tłum. Wystarczy tylko przystanąć, a zaraz jesteśmy po prostu miażdżeni pod napierającą ludzką masą. Każdy, kto zna choćby dwa słowa po angielsku, popisuje się jego znajomością, zadając pytania w stylu - „How do you like Egypt? Egypt nice country?” A ci, którzy angielskiego nie znają, wrzeszczą EGIPSKI RECYCLINGpo arabsku, prawdopodobnie próbując uzyskać te same informacje. Kolejną trudnością w takiej w sytuacji jest to, że Egipcjanie w małych miasteczkach, gdy widzą coś nowego, muszą tego dotknąć. Zaraz więc macają chwyty rowerów, sakwy, trąbią naszymi klaksonami. Robi się coraz głośniej, tłum napiera, rowery są macane. Nie wiadomo, czy zaraz coś z sakw nie zniknie, a w tym wszystkim człowiek próbuje zrobić zakupy, co w takich warunkach jest nie lada wyzwaniem. Nieraz zdarzało się tak, że udawało nam się wydostać z tłumu dopiero przy pomocy policji lub jakiegoś samozwańczego porządkowego, który kijem na ślepo okładał zbitą masę. Raz w jednym miasteczku, zaczęło się niepozornie, od kilku gapiów. Jeden z nich dopytywał się „How do you like Egypt? Aren't Eyptians lovely people?” W pewnym momencie zrobiło się tak tłoczno, że nawet nasz rozmówca miał strach w czach gdy jego ciało zaczęło być wgniatane w mój rower. Nie pomagały jego okrzyki aby ludzie dali mu się wydostać. Ostatecznie chwycił za kij, zaczął okładać tłum i tTYPOWOorując nam drogę zaczął krzyczeć  „wynoście się stąd zanim was stratują!” Ponieważ tłum nie reagował ,a facet stawał się coraz bardziej jednością z moim rowerem, w akcie bezradności nadal okładając tłum, z zupełnie już zmienioną twarzą zaczął krzyczeć do mnie „I hate this fucking people! I hate them! I want to get out from this crazy country!” Niestety, z naszych obserwacji wynika, że kij jest jedynym narzędziem, na który zbita masa reaguje. Kilka razy, gdy byłam zostawiona sama z rowerami, ogarniała mnie lekka panika gdy wrzeszczący tłum zaczynał napierać. Ostatecznie również zaopatrzyłam się w kij. W razie opresji, pokazywałam po prostu, że nie zawaham się go użyć. Najgorsze jest to, że napotkani Egipcjanie będąc w grupie, po prostu nie potrafili opanować swojej ciekawości i nawet gdy byli okładani przez samozwańczego stróża i tak zaraz wracali. Jestem pewna, że żaden z gapiów, gdyby był sam, ani by się tak nie wydzierał, ani nie byłby tak nachalny! Nie wiem co to za dziwna magia tłumu....

RUCH DROGOWY
W Egipcie nikt nie przestrzega przepisów ruchu drogowego. Przeważnie panuje prawo większego / bogatszego lub MOTO TAXI - DROGOWI KAMIKADZEcałkowita anarchia. Wbrew powszechnej opinii, poruszanie się rowerem po Egipcie nie jest jednak aż takim wyzwaniem.  Trzeba jedynie nauczyć się płynąć wraz z ławicą i szybko reagować na zachodzące w niej zmiany. Najniebezpieczniejsi są kierowcy moto taxi, którzy często jeżdżą pod prąd, wykonują nieprzewidywalne manewry i wpychają się w każdą szczelinę pomiędzy autami, oraz TIR-owcy, którzy mijają rowerzystę o włos, a stan techniczny ich pojazdów powoduje, że można oberwać jakąś częścią, która właśnie odpadła od ciężarówki. Najczęściej może być to koło lub opona (nie żartuję, mieliśmy dwie takie sytuacje). Ale ogólnie nie jest tak źle. Jakoś się w mejscowy ruch drogowy wkomponowujemy i płyniemy razem z łąwicą:-)