EGIPT 21.12.2010 WZDŁUŻ KANAŁÓW W ESKORCIE POLICJI

Dodane dnia 2010.12.21 -- Zaktualizowano dnia 2013.06.13

Wpis dotyczy kraju: EGIPT

Zobacz wszystkie wpisy Adeli z kraju: EGIPT

21.12.2010
ŻYCIE NAD KANAŁAMI. KRAINA OSIOŁKA
5 dni temu opuściliśmy Kair, dzierżąc w reku wizy do Sudanu i Etiopii:-) Minęliśmy Gizę z jej wspaniałymi piramidami i skierowaliśmy się wzdłuż Nilu na południe.KRAINA OSIOLKA Po synajskiej pustyni, jesteśmy oczarowani zielenią i bujnością życia wzdłuż rzeki. Jest to magiczna kraina osiołka. Czas się tu zatrzymał. Ludzie żyją tak, jak żyli ich dziadowie i pra pradziadowie. Nic się nie zmieniło - stroje, obyczaje, mentalność no i wszechobecny osiołek który jest główną siłą roboczą i środkiem transportu. Jedynymi oznakami tego że XXI wiek się tu zakradł, są komórki, motory i samochody ( w tym bardzo popularny nasz POLONEZ:-) To cudowna, żyzna, zielona kraina fellacha i jego osiołka. Mijaliśmy wspaniałe gaje palmowe z rozśpiewanymi ptakami, plantacje trzciny cukrowej i  poletka z ryżem. Wszędzie słychać szmer wody, tupot małych kopytek osiołka i  pokrzykiwania fellachów poganiających swoje woły. Życie płynie powolnym, sielskim rytmem.

 

ESKORTA POLICJI
Dziś dotarliśmy do Asyut. Niestety już nie sami, a w eskorcie policji:-( Niestety taki tu zwyczaj że dla "dobra" i "bezpieczeństwa" turysty, jedzie się w konwoju. Jakoś do tej pory przemieszczając się wzdłuż mniejszych kanałów, udało SNIADANIE W ESKORCIE POLICJInam się uniknąć mundurowych. Jednakże wczoraj popełniliśmy duży błąd, kierując się na główna drogę. Zatrzymali nas tuż pod wieczór i nie pozwolili rozbić się w polu. Mimo że na licznikach mieliśmy już 93 km, musieliśmy jeszcze podjechać za nimi 5 km do pobliskiego komisariatu. Spaliśmy jak w zoo, obserwowani przez miejscowych. Dziś wóz policyjny wlecze się za nami cały dzień i z doświadczeń innych rowerzystów wynika że tak będzie przez kolejne 700 km aż do Aswanu :-(((((( Teraz wjechaliśmy do miasta i dalej towarzyszą  nam niczym cień. Najgorsza jest wizja noclegów, ponieważ my preferujemy nasze obozowiska na dziko a to nie jest spójne z wizja policjantów na temat naszego bezpieczeństwa. Rafał właśnie dzwoni do jakiegoś księdza, tu w Asyut, z nadzieją że nas przenocuje, a skoro świt zamierzamy zmyć się, zanim kolejny patrol weźmie nas pod swoje skrzydła. W kościach czuję, że i tak ich łatwo nie zgubimy :-(
O nie! Już wrócili, już na nas czekają, już poganiają bo umówiliśmy się z nimi, że będziemy 2 godz. na necie. Już trąbią i syrenę odpalili. Musimy ich zgubić!

POLICJANCI I PIĘTA NA CZOLE
Ciekawym zjawiskiem są policjanci cywile, przechadzający się ze strzelbą w swoich tradycyjnych gallabijach POLICJAprzypominających sukienkę i w turbanach na głowach. Początkowo można czuć się skonfundowanym, kto jest „u władzy”, a kto nie. Generalna zasada – każdy kto ma broń jest „ u władzy” :-)
Kolejnym ciekawym zjawiskiem są panowie z odciśniętą „piętą” na czole. Mają oni stwarzać pozory „gorliwych” wiernych, którzy modlą się tak zapalczywie bijąc głową w dywan, że z czasem skóra na środku czoła twardnieje i zamienia się w sinego wrzoda. Zastanawiające jest, czy wobec tego Jordańczycy czy Syryjczycy, którzy takich wrzodów na czołach nie mają, są mniej wierni? Mniej się oddają praktykom religijnym? Od miejscowych dowiedzieliśmy się, że niektórzy Egipcjanie  albo trą uporczywie czołem po dywanie albo po prostu sobie takiego wrzoda wypalają, co by wyjść na bardziej religijnych. Szybko przestało nas zdumiewać, że największe wrzody mają oficjale, policjanci i urzędnicy. Z naszych doświadczeń – im większy wrzód, tym większy skurczybyk.