CYPR

Dodane dnia 2010.11.25 -- Zaktualizowano dnia 2013.06.13

Wpis dotyczy kraju: CYPR

Zobacz wszystkie wpisy Adeli z kraju: CYPR

 

 

Na Cyprze dane mi bylo byc w czasie tej wyprawy az 3 razy. Dziwnie sie zlozylo, poniewaz miejsce to nie zbyt mnie ujelo i w zasadzie za kazdym razem nie moglam sie doczekac az je opuszcze.
Za pierwszym razem przyplynelam na Cypr z Turcji, z Marta i Rafalem (kwiecien 2010). Choc pojechalismy tam glownie w celach zarobkowych, myslelismy, ze bedzie to tez wspaniala przygoda na pieknej wyspie. Niestety okazalo sie, ze jest to druga Anglia. Poczulismy sie jak na przedmiesciach Londynu. Te same drogi, sygnalizacje swietlne, supermarkety Marksa i Spencera i ohydne, plastikowe jedzenie. Pojawily sie takze grubasy na wzor angielski. Poniewaz przybylismy z przegoscinnej Turcji, ludzie wydawali nam sie burkliwi i nieuprzejmi.
Mimo, ze przyplynelismy na Cypr poza sezonem, zapowiadane rajskie plaze, choc jeszcze puste, okazaly sie byc oszpecone przez kompleksy hotelowe.
Mimo wszysto nasz czas na wyspie plynal leniwie - granie przeplatane popijaniem zimnej frappe, kapielami i zwiedzaniem ladu w zdluz i w szerz. Po 1,5 miesiecznym pobycie na Cyprze usatysfakcjonowani zarobkami i nieusatysfakcjonowani ludzmi, z wielka radoscia wrocilismy do ukochanej Turcji:-)

Za drugim razem, na Cypr udalismy sie w celach stricte zarobkowych. Juz w towarzystwie Krzycha, przylecielismy na wyspe z Libanu. Tym razem nie było tak kolorowo. Doskwierał nam upał, wyspa zalana była turystami, zarobki  z grania w sezonie o dziwo okazały się mizerne – trzeba było iść do pracy:-((  Jednym z naszych zmartwień pozostawała jeszcze sprawa lokum. Jak zawsze uśmiechnęło się do nas szczęście – znaleźliśmy schronienie u Walerego i Eleny, którzy wyjechali na miesiąc i zostawili nam swój pod opieką. Po powrocie byli tak uprzejmi, że   pozwolili nam nadal pozostać pod sowim dachem. Krzycho wrócił do swojego ulubionego kelnerskiego zajęcia – latał z tacą po plaży i usługiwał roznegliżowanym turystkom, Rafał zatrudnił się jako stolarz a ja znalazłam schronienie w chłodnej, klimatyzowanej sali szpitalnej. Ostatecznie chłopcy zostali na wyspie, żeby odłożyć trochę kasy na afrykański etap podróży, a ja z powodów zdrowotnych zostałam przytransportowana przez ubezpieczyciela do Polski. Jesteśmy niezwykle wdzięczni Waleremu i Elenie za wsparcie. Bez ich pomocy, nie udałoby się chłopakom zebrać funduszy, a mój pobyt w szpitalu byłby o wiele bardziej skomplikowany. W dużej mierze dzięki Waleremu i Elenie nadal jesteśmy w drodze. WIELKIE DZĘKI:-)!

Po dwoch miesiacach w kraju, spedzonych na bezskutecznym szukaniu odpowiedzi na przyczyne mojego slabego stanu zdrowia, postanowilam ruszyc w dalsza droge.
I tak wyladowalam na Cyprze po raz trzeci. Tym razem na szczescie uz tylko, zeby zabrac zostawiony tu rower i chlopakow i wreszcie pelna para ruszyc na PODBOJ AFRYKI!!!!

Jak juz napisalam, wyspę zjeździliśmy wzdłuż i wszerz. Parokrotnie byliśmy w Nikozji, Larnace, Limassol, Pafos, Famaguście, Kyrenii, Aya Napie i w górach Trodos. Wrażenie robi jedynie starówka Nikozji – po obu stronach granicy, port w Kyrenii, starówka i dead man zone w Famaguście oraz góry Trodos. Ponoć piękne plaże są na półwyspie Karpas, ale my niestety nigdy tam nie zawitaliśmy.

Wiecej informacji na temat Cypru znajdziecie w zakladce "Kraje".

 

 

 

 

 

 

Komentarze

z larnaki

Serdecznie pozdrawiam. Poznalsmy sie w 2010 roku w larnace. Pracowalam wtedy w kafejce davinci, w centrum na placu obok kosciola. Pewno mnie nie pamietacie, bo spotykacie setki polakow po drodze. Przypomnialam sobie o was niedawno i bylam ciekawa co slychac.

Hej Dorota! Pewnie, że

Hej Dorota!
Pewnie, że pamiętamy! Super, że po tylu latach wciąż masz nas w pamięci. Serdecznie pozdrawiamy z Nowej Zelandii :)